Kocieuszy | wegański styl życia: Czego mi brakuje na weganizmie?

Czego mi brakuje na weganizmie?

19:16

...czyli kilka pomysłów na wegańskie start-upy - bierzcie i korzystajcie, i zakładajcie jak najwięcej wegańskich przedsiębiorstw! :)


Burgery czy pizzę już mam i właściwie mogłabym być zadowolona, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia (wegańskich rzeczy), dlatego dzisiaj nadszedł czas na temat nieco wstydliwy. No bo przecież weganizm nas wcale nie ogranicza, jest prosty, smaczny i przyjemny! Świat weganizuje się coraz bardziej, a zmiana diety (i stylu życia) na wegański nie jawi się już jako forma ascezy. Tylko czasem jakaś łezka nam się w oku zakręci widząc w sklepie słodycze Kinder albo przechodząc koło cukierni na Chmielnej... No dobrze, miejmy to już za sobą - czego mi brakuje odkąd jestem weganką?


1) Drożdżówek (i innych bułeczek) 
Wegańskie pączki mamy do dyspozycji tylko jednego dnia w roku - w tłusty czwartek, i to w niewielu miejscach w Polsce. Nigdy nie byłam jakąś ich ogromną fanką, ale teraz, kiedy nie mogę ich jeść, trochę zaczęło mi to doskwierać. Za słodkimi bułkami i pączkami nigdy przesadnie nie przepadałam, ale te słone to już co innego. Lubiłam pizzerki, paszteciki z grzybami czy szpinakiem czy chociażby zwykłą biedronkową bagietkę z serem. Mogłabym oczywiście zrobić to sama, ale nigdy mi nie wychodzi :(


2) Mleka roślinnego w automatach z kawą
Mimo, że w ciągu ostatniego roku moocno ograniczyłam ten napój, kawa na uczelni to czasami konieczność (zwłaszcza w godzinach popołudniowych). Ale co zrobić, gdy z całego szeregu fajnych opcji (latte, cappuccino, czekolada, kawa z czekoladą...) zostają nam dwie: ohydna słodka herbata (to chyba rodzaj takich rozpuszczalnych granulek, które w dzieciństwie jadłam na "surowo") i ohydna rozpuszczalna kawa bez dodatków. I to nie zawsze, bo na automatach z napojami często widnieją loga testujących firm, takich jak Nescafe, i je z reguły staram się omijać. Na szczęście na moim wydziale można bez problemu spotkać "nietestowany" automat.


Jako że, oprócz składu, staram się zwracać uwagę na producenta, z góry jestem skazana na, w pewnym sensie, niszowe jedzenie. Na co dzień jestem nawet z tego dumna, ale średnio raz w roku robi mi się smutno i zastanawiam się wtedy nad sensem tego wszystkiego. Koncernowych słodyczy nie jadłam już na długo przed weganizmem, a możecie mi wierzyć, że swego czasu uwielbiałam Bounty albo Princessę. Na wegetarianizmie okrojonym z produktów firm testujących na zwierzętach pocieszałam się słodyczami Kinder albo Rafaello, a teraz? Pozostaje mi czekać na kwiecień i powrót czekolady z masłem orzechowym.


4) Słodyczy Fazer
Fazer to fińska firma, a ja uwielbiam wspierać fińskie firmy (Nokię też wspierałam dopóki nie stała się Microsoftem). Z Fazerowych pyszności najbardziej brakuje mi Dumli i Geishy, no i smutno mi też z tego względu, że wielu ich produktów nigdy nie będzie mi dane spróbować, chociażby kultowej już Fazerin Sininen. To nie jest tak, że Fazer produkuje jedynie niewegańskie słodkości, bynajmniej. W Finlandii (i pewnie nie tylko) znaleźć można na przykład takie cuda jak zielone kulki albo cukierki Marianne, poza tym większość fazerowych salmiakków jest wegańska. Niestety wszystkie słodycze Fazer, które możemy znaleźć w Polsce, nie nadają się dla wegan. A w składach większości czekolad, nawet tych deserowych, znajduje się serwatka. Jak żyć?


5. Białej czekolady
Kontynuując temat słodyczy... Jadłam już jedną wegańską białą czekoladę, ale nie podbiła ona mojego serca. 


5) Mrożonej pizzy z wegańskim serem
Na przykład takiej. I w ogóle jakby ktoś zechciał ściągnąć do Polski produkty Astrid och Aporna to chyba go ozłocę i podżyruję kredyt. Obiecuję, że wcale nie jadłabym tego codziennie!


6) Dostępności wegańskich zamienników w zwykłych sklepach
Najlepiej w moim całodobowym Tesco. Żebym mogła kupić sobie Violife'a o każdej porze dnia i nocy, jeśli najdzie mnie na to ochota. I żebym nie musiała jechać przez pół miasta po seitanowe nuggetsy. Niech półki w pierwszym lepszym Carrefour Expres wyglądają tak:



7) Mrożonych jogurtów sojowych

To znaczy takich jak Redberry albo Feel the Chill, tylko po wegańsku. Takich jak ma Kippo w Finlandii.


8) Lokalnych potraw
Na nasze nieszczęście w większości krajów tradycyjne lokalne potrawy opierają się na mięsie i innych produktach odzwierzęcych. Włochy i pizza, Holandia i sery, Skandynawia i ryby, chyba tylko w Izraelu poradzilibyśmy sobie bez większych problemów. Poza tym wegańskie knajpki w europejskich stolicach serwują najczęściej albo wegańskie fastfoody (na co wcale nie narzekam!), albo kuchnię azjatycką. A ja bym chciała zjeść jakieś wegańskie wersje fińskich potraw w Helsinkach albo roślinnego oscypka w Zakopanem...


Jak na razie to by było na tyle. Mam nadzieję, że kogoś zainspiruję i już niedługo znajdziemy w sklepach wegańską wersję Kinder Niespodzianki albo cheezly-pizzę :D 

You Might Also Like

36 komentarze

  1. Oj tak, wegańska biała czekolada chodziła za mną długooo, dopiero mi przeszło chyba po nałogowym zjadaniu czekolady z masłem orzechowym. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam z niecierpliwością na jej powrót, mimo że powinnam unikać cukru :D

      Usuń
  2. Szczerze mówiąc to nie wiedziałam,że niektóre słodycze są testowane na zwierzętach...to mnie zdziwiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Należą do testujących koncernów, ale to nie jest taka oczywista sprawa jak testy kosmetyków. Często takie firmy po prostu inwestują swoje pieniądze w badania naukowe na różnych uczelniach. Ale ja nie wiążę już tego z definicją weganizmu, moim zdaniem w chwili słabości lepiej jest zjeść coś wegańskiego od testującego koncernu niż składowo niewegańskiego.

      Usuń
  3. Martta ejj a może sama coś założysz/ spróbujesz sił? jedyne co mnie zastanawia przy takiego typu postach-dlaczego osoba pisząca nie wykorzysta pomysłu i nie wykorzysta niszy na biznes w byciu importerem takich produktów czy restauracji/budki z takimi daniami? ;) Ale rozumiem drugą stronę medalu i wegan atakujących Cię że nie jesteś wystarczająco wegańska i po co skoro można zrobić z fasoli no i inny plan na życie ;)

    Jako nie wege, ale alergiczka mówię- i ja bym z chęcią kupowała gdyby cena w miarę była,a marża nie wynosiła 100procent jak czasami to w polskich sklepach bywa(tu boli gdy widzę mleko orzechowe czy ryżowe czy migdałowe z alpro za 15-16 złotych nawet(!) gdy można kupić za 9-10
    i ja bym sie na wegańskie jogurty skusiła ale cóż... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś nawet o tym myślałam, ale ja się do tego nie nadaję, nie umiem gotować, nie mam nic wspólnego z technologią żywności, a jeśli chodzi o wegańskie sklepy, chociażby internetowe, to miałabym całkiem niezłą konkurencję. No i właśnie, wegańskie marudzenie na "za tłusto", "przetworzone" i tęsknoty za mięsem :D Chyba nie chciałabym pracować w usługach skierowanych do wegan ;) Aale zastanowię się jeszcze, na razie i tak nie miałabym na to żadnych środków :)

      Usuń
  4. Też mi brakuje białej czekolady :( a jogurty mogłyby być większe - przynajmniej u mnie w sklepach są malutkie. Teraz są w biedronce takie rogaliczki z dżemem :) właśnie takie coś al'a drożdżowe wegańskie. Nie pamiętam jak się nazywają ale leżą w takich koszach z okazjami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto jogurty duże zamówić przez internet:) ja tak robię, a teraz jestem przed próbą wyrobu własnego jogurtu owsianego:)

      Usuń
  5. mnie brakuje prażynek krabowych w wersji wegańskiej.. jadłam te cuda tylko raz w życiu i nadal pamiętam smak :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że Japończycy już to mają ;D

      Usuń
  6. W Trójmieście Biopiekarnie mają wegańskie pączki w KAŻDY czwartek :D niestety nie bezglutki :( ale zawsze coś ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie mała dostępność zamienników wegańskich to nie taki super wielki problem, bo to jednak można dostać, jak się człowiek uprze, nawet online zamówić, ale najbardziej brakuje mi słodkiego mleczka w tubce i bez! Ach, jak ja to kochałam... No i faktycznie za drożdżówkami też tęsknię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W evergreenie mają proszek jajkozastępczy z którego da się zrobić bezy. Ale nie próbowałam, więc niestety nie wiem, czy zjadliwe.
      Gdzieś na Filipinach czy gdzie mają jakieś słodycze ze skarmelizowanego mleka kokosowego, więc może nawet odtworzenie smaku mleka z tuby by nie było aż tak trudne, gdyby się ktoś zawziął :P

      Usuń
    2. Na puszka.pl jt przepis na weganska beze z... zalewy po ciecierzycy. :) Nie probowalam, ale podobno sie da!

      Usuń
  8. Mi brakuje m&m'sów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amerykanie już nad tym pracują: http://www.huffingtonpost.com/2013/08/29/vegan-mms-candy_n_3830557.html :)

      Usuń
  9. Czy mogłabyś napisać posta na temat kosztów życia studenta w Warszawie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wegańskiego studenta? Myślę, że nie różni się to znacznie od kosztów życia w innych miastach.

      Usuń
  10. Mleka roślinnego brakuje szczególnie na uczelni, gdzie są aż cztery sklepiki z kawą i w żadnym nie mają takiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz zorganizować akcję na uczelni. Lub przekonać któregoś właściciela, że wegańska część uczelni bardzo podniosłaby mu zyski.

      Usuń
  11. Mi brakuje mleka sojowego w każdej kawiarni. Powinno być dostępne chociażby ze względu na coraz częstsze alergie itp. Jest lepiej bo nawet u mnie w pracy w fitness klubie jest sojowe ale małe fajne knajpki niestety nie mają :( coffeheaven mógłby być wszędzie za to:P brakuje mi też wiedzy i zrozumienia w lokalach i restauracjach...ostatnio zostałam pewnie nieźle obsmarowana gdy poprosiłam aby mojej wegańskiej pizzy nie krojono nożem brudnym od sera i mięsa...

    OdpowiedzUsuń
  12. W zeszłym roku jak byłam na wakacje w Zakopanem to z mamą stwierdziłyśmy, że kupujemy tam dom, na piętrze pokoje a na parterze wegańska restauracja a naszą specjalnością będzie właśnie wegański oscypek z sosem żurawinowym ;D! Także poczekaj jeszcze kilka lat (niech skończę studia) i zapraszam :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się doczekać! :D

      Usuń
    2. Przyjadę tam!

      Usuń
  13. Prawda jest taka, że ciężki jest los wegan czy wegetarian w Polandzie. Zwłaszcza jeśli chce się wyskoczyć na coś szybkiego do jedzenia i nagle okazuje się, że jedyną opcją jest ciągle ta sama sałatka... Pamiętam, że w Finlandii nawet w Maku były wegetariańskie burgery:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale tylko wegetariańskie, z jajkiem i mlekiem, za to w Szwecji mają wegańskie <3

      Usuń
  14. Mogłabym prosić Cię o przegląd wegańskich lakierów do włosów oraz innych rzeczy do stylizacji? Jestem laktoovo-, aktualnie stosuję Lotion i średnio jestem z niego zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://kocieuszy.blogspot.com/2014/12/weganska-stylizacja-wosow.html

      Usuń
  15. Zdecydowania najbardziej brakuje mi mleka sojowego w kawiarniach <3 Jak słodyczami się nie przejmuję, bo ciasto sobie upiekę, tak jestem kawoszem i brak mleka sojowego mnie smuci :( Fajnie by było też zastać na ulicach więcej knajpek z wegańskimi burgerami :) Ale wyjdę temu na przeciw i będzie restauracja, a co! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeśli brakuje Ci wegańskich słodyczy i drożdżówek, to polecam ten przepis: http://www.weganka.com/2015/02/weganska-kremowka.html ostatnio go znalazłam i kremówka jest naprawdę przepyszna! Jest też bardzo łatwa do zrobienia, bo nawet taka sierota kulinarna, jak ja, potrafiła ją zrobić;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ty w Warszawie to masz luksus! Tyle restauracji... Ach... W małych miastach marzymy o Jamniczku, Vegekiosku i innych miejscach tego typu:)
    Pozdrawiam:)
    (to oczywiście nie jest żaden zarzut, rozumiem co chciałaś przekazać w tym poście;)

    OdpowiedzUsuń
  18. ika.univira.nowak19 czerwca 2015 22:34

    Mnie tez najbardziej doskwieraja kawiarnie, brak cappucino w proszku w wersji sojowej bialej czekolady i DOSTEPNOSCI. W calym miescie w jednym sklepie są egenuggets i to w cenie ze pożal sie... kncerny sojowe oskubują, co prawda rzadko siegam po sojowe zamienniki ale uwazam ze ich ceny aa nieakdekwatnie wygorowane... o ile pasztety orico i kotlety sojowe osiagnely ceny przystepne, o tyle jogurty to zdzierstwo. Tofu w cenie z Auchana za 3, 3 jeszcze do zaakeptowania, ale wszedzie indziej dwa razy droSze... no i doplata 5 zl za mleko sojowe do latte w grycanie... porazka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dopłatą 5 zł jeszcze nigdy się spotkałam, to rzeczywiście przesada. Mleko sojowe w kawiarniach powinno być w obecnych czasach standardem, bez żadnych dopłat.

      Usuń
    2. Sieć kawiarni Costa Rica ma mleko sojowe bez dopłat.

      Usuń
  19. Nie cierpię białej czekolady, a nie probowałaś zamówić wegańskich "dumli" importowanych z innego kraju? :)

    OdpowiedzUsuń