Kocieuszy | wegański styl życia: Jak się zdrowo odżywiać?

Jak się zdrowo odżywiać?

15:40


W ciągu ostatniego (trochę ponad) półrocza zdarzyło mi się wielokrotnie zapomnieć o zdrowym odżywaniu. Jedna sesja, druga sesja obfitująca w gotowce w postaci mrożonych frytek, które przygotować jest łatwiej i szybciej niż zdrowe pieczone ziemniaki. Oprócz tego nie odmawiałam sobie wegańskich słodyczy, czipsów i fastfoodów. Dopiero kiedy moja cera zareagowała na taki tryb życia tak, jak to ona ma w zwyczaju, postanowiłam że koniec z tym - moje życie nie może wyglądać w ten sposób. 

Tego lata chciałam wrócić do wypracowanych rok wcześniej zdrowszych przyzwyczajeń. Na początku nie było łatwo - z każdej strony atakowały mnie niezdrowe pokusy, a to wegańskie ciastka z Carrefoura, a to Krowarzywex albo czipsy i cola, które przynosił ze sklepu mój chłopak. Nie było lekko, tym bardziej że niezdrowe produkty nas faktycznie uzależniają, a przestawienie się z powrotem na odpowiednie tory może nas nieco wyczerpać psychicznie. Ostatecznie osiągnęłam już chyba ten etap, w którym zamiast czekolady i czipsów wolę zjeść zdrową sałatkę, więc wydaje mi się, że mogę przedstawić Wam kilka moich rad jak ułatwić sobie ten okres przejściowy.


1. Przygotuj sobie zdrowe wersje niezdrowych potraw
Prawdą jest, że nie lubię marnować czasu w kuchni i jem zazwyczaj bardzo prosto. Zamiast zrobić własne beztłuszczowe burgery wolę pójść do Krowy, zamiast wykombinować jakieś zdrowsze słodkości, wolę kupić gotowe ciastka. Często nie chce mi się nawet przygotowywać domowej wegańskiej pizzy, bo nie lubię wygniatać ciasta. Dlatego właśnie najczęściej żywiłam się ryżem i makaronem, a nawet pieczone ziemniaki były dla mnie zbyt czasochłonne (najpierw trzeba je obrać i ugotować, potem jeszcze podpiec - trwa to wieczność). I właśnie na tym ciągłym jedzeniu ryżu się swego czasu przejechałam. Zaczęłam się nim nudzić i ciągle miałam ochotę na wege-fastfoody i mrożone frytki. Na szczęście przezwyciężyłam to kiedy zaczęłam dogadzać sobie zdrowszymi wersjami niezdrowych produktów. Upiekłam beztłuszczową pizzę, której nie jadłam już tak dawno, zrobiłam zdrowszą wersję wegeburgerów (z fasoli!) czy pankejki smażone bez tłuszczu. Postaram się teraz nieco urozmaicić swoją dietę, żeby nie była ona dla mnie zbyt monotonna.

2. Nie doprowadzaj do ataku głodu
Jeśli jesteś poza domem, zawsze staraj się zabierać ze sobą jakąś zdrową przekąskę, a z domu pozbądź się produktów, które mogłyby Cię kusić. Kiedy czujemy głód a nie mamy dostępu do czegoś wartościowego do zjedzenia, jesteśmy bardziej skłonni do sięgania po niezdrowe rzeczy. Tak samo sytuacja wygląda na zakupach, kupujemy wtedy więcej niepotrzebnych produktów, na które w innej sytuacji nie zwrócilibyśmy uwagi. 

3. Nie zrażaj się porażkami
Stało się, zjadłaś/eś tę czekoladę na obiad. Trudno, nic już z tym nie zrobisz, a od jednej czekolady świat się wcale nie zawali. Ważne, żeby ten scenariusz nie powtarzał się codziennie. W ramach zadośćuczynienia zjedz na kolację zdrową i odżywczą sałatkę.

4. Odstaw sól
Nie mam pojęcia czy ktoś to udowodnił, ale wydaje mi się, że sól wzmaga apetyt na niezdrowe przekąski. Któregoś dnia zobaczyłam w sklepie gotowe mieszanki przypraw i nawet nie zwróciłam uwagi na to, że w składzie już na pierwszym miejscu miały one sól. Dodawałam te przyprawy do ryżu, ziemniaków i sosów, no i niestety sól mnie zaczęła uzależniać. W efekcie częściej zaczęłam sięgać po słodycze i słone przekąski, i oczywiście "spuchłam" (sól zatrzymuje wodę  organizmie). Przekonałam się, że nawet małe ilości soli mi nie służą i wystarczy mi to, że raz na jakiś czas zjem ją w postaci sklepowego pieczywa.

5. Pij dużo wody
Zauważyłam, że odpowiednio nawodniony organizm nie ma ochoty na kolorowe gazowane napoje. Ja już nawet nie mam ochoty na herbatę, zamiast tego zaczęłam pić ziółka.

6. Motywacja finansowa
Jedzenie nieprzetworzonych produktów jest nie tylko zdrowsze, ale i dużo tańsze niż dieta obfitująca w gotowce czy słodycze. Ustaliliśmy już, że dieta wegańska nie jest droga, a mnie dodatkowo motywuje fakt, że bazując na warzywach, owocach, pestkach i zbożach, a unikając wydawania pieniędzy na głupoty łatwiej mi będzie zaoszczędzić na moją podróż życia ;)

7. Jedz dużo zieleniny
Zielone liście najczęściej serwuję sobie w postaci sałatek i smufisów. Niestety niedawno padł mój blender i dopóki nie znajdę jakiegoś nowego, muszę się ograniczyć do tej pierwszej opcji. Ale nie narzekam, sałatki stały się ostatnio moim ulubionym posiłkiem do tego stopnia, że częściej już jem warzywa z ryżem niż ryż z warzywami.

8. Inspiruj się zdrowo odżywiającymi się osobami
Tak już jesteśmy skonstruowani, że wpływa na nas to z jakimi treściami i zachowaniami się spotykamy. Dlatego warto oglądać zdrowe foodbooki na Youtube, obserwować wegańskie konta na Instagramie czy czytać wegańskie blogi. Na mnie to działa.

9. Pozwól sobie od czasu do czasu na jakąś mniej zdrową przekąskę
Ze zdrowym odżywaniem też można przesadzić, a ja nie chciałabym znów skończyć tak jak wtedy, gdy mój organizm reagował bólem brzucha na każdy mniej zdrowy produkt czy posiłek na mieście. Wychodzę z założenia, że wszystko (co wegańskie) jest dla ludzi i jeśli na co dzień trzymamy się zbilansowanej diety, to coś słodkiego raz na jakiś czas nas nie zabije. Tym bardziej, że zaznaczanie popytu na wegańskie słodycze i przekąski też jest ważne ;) Byle tylko to "raz na jakiś czas" nie zamieniło się w "codziennie".


Macie jakieś inne rady dla osób, które chcą się zdrowiej odżywiać?

You Might Also Like

10 komentarze

  1. Podobają mi się Twoje porady, podpisuję się pod nimi rękami i nogami :D
    Ja ostatnio tez przyzwyczaiłam się bardzo do soli! :o Tyle, że ja zamiast gotowych mieszanek po prostu więcej solę, a myślę, że to niepotrzebne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz jakieś pomysły na zielone sałatki bez wyszukanych składników i które nie smakują jak kupa? I czym to polać, jeśli nie chcę wżerać masy oleju z przyprawami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najczęściej jem miks sałat albo jakiś szpinak z warzywami, które mam akurat pod ręką. Zazwyczaj są to pomidory, papryka, brokuły, pieczarki, oliwki i jakieś pestki słonecznika czy dyni, nic wyszukanego. Zamiast sosu przecier pomidorowy albo i nic, smakuje mi też bez niego.

      Usuń
    2. musztarda+syrop z agawy/daktylowy/cokolwiek słodkiego+sok z cytryny+pieprz,trzeba znaleźć swoje proporcje i jest pycha

      Usuń
    3. O, dzięki za pomysł! :)

      Usuń
  3. Hmm ja nigdy nie gotuję ziemniaków przed pieczeniem. W ogóle lubię piec, bo można ustawić odpowiedni czas i temperaturę i nie stać nad garami. Z tego samego powodu polecam zaopatrzyć się w parowar, taki najprostszy - wlewam wody do oporu, nastawiam czas i nawet jak zapomnę to nic się nie spali, nie rozgotuje itp. No i nie trzeba wtedy solić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znając mój piekarnik, to ziemniaki bez uprzedniego podgotowania piekłyby się w nim kilka godzin :( Nad parowarem kiedyś się zastanawiałam, bo mam już dosyć przypalających się od ryżu garnków ;)

      Usuń
  4. Porada nr 8 to 100% to, co na mnie działa. Kocham "what I eat in a day", zwłaszcza Kalel i Esseny ONeill.
    U mnie dziś dużo jedzonka, jakby ktoś szukał inspiracji ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie sesja kojarzy się z nieprzespanymi nocami, litrami kawy i mnóstwem słodyczy, głównie tych z kakao, bo mówiłam sobie, że pomaga mi zwiększyć wydajność umysłu : ). Zwiększały mi się kilogramy. Racja z przygotowaniem tych zdrowych wersji. Bardzo lubię sałatkę z prażoną cebulą, teraz staram się zamieniać ją na prażone pestki dyni lub nasiona chia, chipsy pieczonymi pomidorami lub ziemniakami z tymiankiem. Za gotowe zawsze płaci więcej, ja wolę zamawiać zdrowe produkty przez internet, jest duży wybór, ceny atrakcyjniejsze, a przy większej ilości czasem uda się dostać darmową wysyłkę. Może komuś się przyda http://www.yerbamatestore.pl/

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepiej zacząć od małych kroków nie jakoś drastycznie, na początek kupiłam sobie parowar philipiaka i zamiast smażonego jadłam na parze, potem odstawiłam słodycze i tak małymi kroczkami przestawiam się na zdrowe odżywianie.

    OdpowiedzUsuń